Katakumby widziane inaczej
Kto z nas nie czytał, nie słyszał, czy też nie widział ekranizacji tej wspanialej powieści Henryka Sienkiewicza „Quo Vadis, Domine”? Bez wątpienia powieść ta należy do arcydzieł literatury światowej. Wielu pokoleniom Polaków i nie tylko, opowieść o pierwszych chrześcijanach ich życiu, problemach i oczywiście prześladowaniach odbiło swoje piętno.
Wiele osób przybywających do Rzymu, zwiedzających miasto nie omieszka zajrzeć do katakumb, tak ładnie zilustrowanych przez Sienkiewicza, jako miejsca męczeństwa pierwszych chrześcijan. Katakumby według literatury to miejsce męczeństwa, a historia – archeologia nie są tak zupełnie zgodne co do tego.
Katakumbami, zwykliśmy nazywać podziemia kościołów, budynków cmentarnych, gdzie umieszczane są trumny zmarłych. Samo zaś słowo „katakumby” – łac. catacombae, początkowo nie miało tego tak szerokiego pojęcia i oznaczało tylko jamę, wydrążenie, nie odnosiło się wcale do miejsca pochówku. Starożytni Rzymianie w sposób ogólnie przyjęty, pochówku swych bliskich dokonywali poza murami miasta. Dzisiaj takich katakumb w samym Rzymie można doliczyć się około pięćdziesięciu.
Jena z takich nekropoli znajdowała się nie opodal dogi łączącej port morski w Ostii ze stolicą Imperium, zwanej Appia. Nekropolia ta została utworzona w dawnej kopalni tufu, kamienia używanego w budownictwie. Miejsce to usytuowane było u podnóża Rzymu, usytuowanego na siedmiu wzgórzach (podobnie jak Konstantynopol). Opuszczając miasto drogą wiodącą do Ostii natykano się na znaczne obniżenie terenu - dolinę. Nazywano to miejsce „dołem” – „katakumba”. Tak też cmentarz usytuowany tam zosta opatrzony epitetem „katakumb”, co pozostało po dzień dzisiejszy, a samą nazwą rozpowszechniła się na inne cmentarze podziemne
Zaś w przeszłości termin „katakumby” nie był jedynym określającym na miejsce pochówku. Najbardziej rozpowszechniony w pogaństwie były nekropolie, których to struktura korytarzy i galerii podziemnych odpowiadała jak najbardziej pojęciu miasta zmarłych. Chrześcijanom termin ten nie odpowiadał i z biegiem czasu zastąpiono go słowem kimitirion - cmentarz (po grecku „spać”) bardziej odpowiadającym chrześcijańskiemu pojęciu śmierci. Podkreślając, że chrześcijańska śmierć jest jedynie snem, w oczekiwaniu na ostateczne zmartwychwstanie.
Na początku chrześcijanie, pochówku swoich bliskich dokonywali na publicznych - często pogańskich cmentarzach. Z czasem kiedy wspólnota chrześcijan się rozrosła i biskup Rzymu, Zefiryn (199-217) wystarał się o skrawek ziemi do pochówku chrześcijan i wyznaczył swojego diakona, Kaliksta (wcześniejszego niewolnika), do administrowania tego podziemnego cmentarza, kompleks ten stał się pierwszym chrześcijańskim cmentarzem Rzymu, dzisiaj znany jako Katakumby św. Kaliksta.
Wchodząc w taki cmentarny kompleks, natkniemy się na ciemne labirynty korytarzy wijących się we wszystkich kierunkach. W chropowatych ścianach z tufu wapiennego wyżłobione są prostokątne groby (lo-culi), coś na kształt plastra miodu. Tam znajdowały się groby najbiedniejszych chrześcijan. Ich ciała ściśle spowite całunem posypywano wapnem i kładziono "na odpowiednią półkę", zamkniętą płytą z terrakoty czy też dla zamożniejszych z marmuru, często ozdobioną znakamiem - symbolem. Pomimo wszelkich starań i zabiegów, miejsca te były mało higieniczne, fetor rozkładających się ciał, unosił się po całym kompleksie. Co jakiś czas można się natknąć na lucenaria - szyby, przez które przedostawało się powietrze i światło do wyższych poziomów. Nie mniej pomimo wszystko panował zaduch, odór rozkładających się ciał i swąd kopcących się lampek oliwnych. W takich warunkach trudno sobie wyobrazić społeczność chrześcijańska zbierającą się na modlitwę, modlitwę która to rozpoczynała się od zachodu słońca i trwała da brzasku (całonocne czuwanie). Poza tym te wąskie korytarze nie nadawały się do zebrań.
W pierwszej krypcie, zwanej papieska, na która się natkniemy zwiedzając te katakumby, możemy oglądać 12 ściennych loculi (grobów) i cztery sarkofagowe nisze, dużą płytę nagrobną i płyty nagrobkowe pięciu „Papieży” z III w.,:
- Poncjana (+235), który zmarł śmiercią męczeńską w kamieniołomach na Sardynii
- Anterusa (+235), który panował tylko 43 dni i zmarł w więzieniu;
- Fabiana (+250), który zreorganizował i umocnił Kościół w okresie pokoju a następnie został umęczony za czasów prześladowań Decjusza;
- Lucjusza I (+254), który spędził część swojego pontyfikatu na wygnaniu;
- Eutychiana (+283), który uciekając uniknął prześladowań, ale zmagał się z pierwszymi herezjami;
- Wszystkim tym imionom w języku greckim, towarzyszyło słowo EPISKOPOS (biskup), bądź skrót od tego wyrazy. Słowo episkopos (EPISCOPVS) nie jest jednoznaczny słowu papież, nie mniej wszyscy ci biskupi zostali "podciągnięci" do jeden tytułu - papież.
Mówi się, że krypta zawiera również ślady po trzech innych papieżach z III wieku, ośmiu biskupach i czterech diakonach oraz biskupie Sykstusie II, który został ścięty na rozkaz cesarza Waleriana (253-260) właśnie w tych Katakumbach w 258 roku.
Zaś pierwszy faktycznie „historycznym” papieżem Rzymu (296-304) – był przybyły z Aleksandrii biskup Marcelo, którego to grób znajduje się w części Seweriańskiej cmentarza. Biskup ten podobnie tak jak w Egipcie tak i w Rzymie zatrzymał sobie grecki tytuł papàs = łac. papae = pol. papież ( papàs =ojciec w jez. greckim ). Pierwszą wzmianką jak i dokumentem tytułującym biskupa Rzymu "papieżem", jest napis „ IVSSV PP (= papae) SVI MARCELLINI” na grobie biskupa Marcelo.
Inną ciekawostką kompleksu, nie wspominając o pierszym mlarstwie chrzescijankim z początów III w.,jest grób św. Cecylii. Tak naprawdę nikt nie wie, kiedy została zamordowana. Prawdopodobnie w IV wieku, podczas prześladowań za panowania Dioklecjana. Zdumiewającym aspektem historii św. Cecylii jest fakt, że kiedy odkryto jej grób za pontyfikatu Klemensa VIII (1592-1605), jej ciało odnaleziono nienaruszone. Artysta Carlo Maderno, który był świadkiem tego wydarzenia, wykonał wówczas piękną marmurową statuę przedstawiającą Cecylię, odtwarzając wiernie to co ujrzał. Podziwiając rzeźbę widać, że trzy palce prawej ręki są wyprostowane, jak też palec wskazujący lewej ręki. Dzisiaj interpretowane to jest jako podkreślenie wiary męczennicy w Jedynego Boga – Trój jedynego. Wcześniejsza zaś wersja nieco zapomnia brzmiał: "Zwróćcie uwagę na ulożenie palców prawej ręki świętej - pierwsi chrześcijanie nie żegnali się pięcioma palcami, jak to my czynimy dzisiaj, a żegnali się trzema w imię Św. Trójcy". Dla nas prawosławnych może być jeszcze jednym argumentem, na dowód tego jak powinniśmy się żegać.
autor: rev. Nazaruk P.
św. Cecylia